środa

Chlebek truskawkowy (strawberry bread).

Dzisiaj znów chlebek. To jedne z moich ulubionych wypieków. Ostatni był bananowy, teraz w wersji truskawkowej. Desperacko próbuję zatrzymać chwilę lata. Szukam. Zaglądam pod liście paproci, w kieszenie płaszcza i w kartki książek. Tylko nie za bardzo wiem czego szukam. W kłótniach najlepszy jest moment godzenia...

Chlebek truskawkowy (strawberry bread)
wg. przepisu Marthy Stewart

5 łyżek miękkiego, niesolonego masła
500g truskawek, rozgniecionych widelcem
2-2.5 szklanki mąki (w oryg. 1 ¾ , ale w moich truskawkach było dużo wody)
1 łyżeczka sody oczyszczonej
½ łyżeczki cynamonu
¼ łyżeczki proszku do pieczenia
¼ łyżeczki soli
1,5 szklanki cukru (w oryg. 1 szklanka)
3 małe jajka (w oryg. 2 duże jajka)

Piekarnik nagrzewamy do 180st. C. Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia. Do małego rondelka wsypujemy truskawki i gotujemy, mieszając, na małym ogniu przez kilka minut. Odstawiamy do ostygnięcia.
W misce mieszamy mąkę, sodę, cynamon, proszek i sól. W drugim naczyniu miksujemy masło, cukier i jajka, aż do połączenia składników. Następnie dodajemy mączna mieszaninę. Łączymy wszystko i dodajemy truskawki. Umieszczamy masę w foremce, a tę wkładamy do piekarnika na godzinę(sprawdźmy jednak patyczkiem stopień upieczenia ciasta po 45min., jeśli będzie mocno ciemniało, nakrywamy folią i dopiekamy). Studzimy.
Smacznego!

poniedziałek

Chlebek bananowy (banana bread).

Ostatnio bardzo się spieszę. Gna mnie jakiś wewnętrzny niepokój. Z przyjemnością więc zasiadam do książki i wędruję po uliczkach dziewiętnastowiecznej Atlanty. Szukam teraz przepisów szybkich, prostych i smacznych.Szukam czegoś nowego. Potrzebuję zmian. Dłuższego urlopu. Podróży. Na razie się uśmiecham, piekę i dużo wędruje.W końcu jutro też jest dzień...

Chlebek bananowy (banana bread)
przepis Doroty, z moimi modyfikacjami

3 lub 4 dojrzałe banany
1/3 szklanki roztopionego masła (ja rozpuściłam pół kostki)
¾ szklanki brązowego cukru
1 roztrzepane jajko
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii + 1 łyżeczka syropu z wanilii
1 łyżeczka sody oczyszczonej
szczypta soli
¾ szklanki mąki żytniej
¾ szklanki mąki pszennej

W dużym naczyniu mieszamy roztopione masło z rozgniecionymi bananami. Dodajemy cukier, roztrzepane jajko i wanilię. Na końcu dosypujemy mąkę wymieszaną z sodą i solą. Mieszamy do połączenia składników.
Pieczemy przez godzinę w piekarniku nagrzanym do 180st.
Smacznego!

piątek

Drożdżowe bułeczki z malinami.


Znowu pada. Najchętniej zaszyłabym się pod kołdrą i zasnęła takim zimowo-jesiennym snem przesypiając tę brzydką pogodę. No, ale cóż. Czas wyjść z domu. Mówiąc szczerze nie przepadam za malinami. Jednak w każde wakacje, co najmniej kilka razy ląduję w kuchni z koszyczkiem tych różowych owoców, zastanawiając się, po co je kupiłam. Dzisiaj postanowiłam upiec drożdżowe bułeczki. Te są miękkie, puszyste i smaczne. Weźcie jedną, zróbcie sobie gorącą czekoladę (doskonały rozweselasz), sięgnijcie po książkę (a może „Przeminęło z wiatrem;)). Zatem zapraszam…


Drożdżowe bułeczki z malinami
zmodyfikowany przepis stąd

Rozczyn:
50g świeżych drożdży
2 łyżki cukru
3 łyżki mąki
¼ szklanki ciepłego mleka

Wszystkie składniki mieszamy do uzyskania gładkiej i jednolitej masy. Odstawiamy do wyrośnięcia (15-20min.).

Ciasto:
4 szklanki mąki pszennej
1 jajko
1 żółtko
½ szklanki mleka
½ szklanki wody
60g miękkiego masła
½ szklanki cukru
szczypta soli

Do miski wsypujemy mąkę, wlewamy wyrośnięty rozczyn i dodajemy pozostałe składniki. Wyrabiamy ciasto (najlepiej robotem) przez kilka minut. Jeżeli jest zbyt luźne i mocno się klei dosypujemy mąki (ja dosypałam dosyć dużo). Ciasto powinno być miękkie i lekko lepiące się do rąk. Odstawiamy je do wyrośnięcia (1-1.5 h).

Nadzienie:
250g malin
4 łyżki brązowego cukru (moje maliny były dosyć kwaśne)
2 łyżeczki mąki pszennej (można dać ciut więcej, chodzi o to, żeby owoce nie wypłynęły z bułek)

Maliny rozgniatamy i łączymy z cukrem i mąką.

Wyrośnięte ciasto wykładamy na blat posypany mąką i formujemy z niego niewielkie kulki (miejcie na uwadze, że bułki bardzo rosną w piekarniku). W każdej bułeczce robimy płaskie zagłębienie dnem szklanki, a następnie napełniamy je nadzieniem. Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia w dosyć dużych odstępach. Piekarnik nagrzewamy do 180st. i pieczemy bułeczki do zarumienienia (ok.12min).
Smacznego!


wtorek

Muffiny kawowe.

Odkąd pamiętam lubiłam siadać w nocy na parapecie i wpatrywać się w księżyc. Na granatowym firmamencie migały gwiazdy. Czasami cichutko szeptałam zaklęcia i życzenia wierząc, że się spełnią. Wdychałam zapach nocy. Do dzisiaj czasami łapię się na tym, że przed zaśnięciem spojrzę jeszcze na tą okrągłą twarz. A Wy, też tak macie? ;)

Muffiny kawowe

210g mąki pszennej + 40g mąki żytniej
2 łyżki kawy rozpuszczalnej
2 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
½ łyżeczki sody oczyszczonej
szczypta soli
1 jajo
100g cukru
125 ml oleju
100g kwaśnej śmietany
50 ml likieru kawowego
100 ml mleka
kilka łyżek jogurtu naturalnego

krem:
ok.60 ml likieru kawowego
waniliowy serek homogenizowany
kilka łyżek cukru pudru
kakao do posypania
czekoladowe ziarenka kawy

Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia, kawą, sodą i solą. W drugim naczyniu rozmącone jajko łączymy z cukrem, masłem, kwaśną śmietaną, likierem kawowym, mlekiem i jogurtem.
Dodajemy mączną mieszankę. Składniki mieszamy do połączenia. Papilotki napełniamy ciastem do ok. ¾ wysokości. Pieczemy 25 min. w piekarniku rozgrzanym do 180st. Odstawiamy do ostygnięcia.

Krem: Serek mieszamy z likierem i cukrem pudrem, do uzyskania gładkiej konsystencji.

Muffiny smarujemy kremem, posypujemy kakao i dekorujemy czekoladowymi ziarenkami kawy.
Smacznego!

niedziela

Serobrownie.

Wokół cisza. Albo niecisza. Słychać śpiew. Rankiem las pachnie jagodami.Wstań wcześniej i idź na spacer. Słońce przenika przez rozłożyste korony. Wdycham rześkie powietrze. Motylku, nie uciekaj. Jak miło jest się nie śpieszyć. Poczuć rosę pod stopami. Gdzieś daleko właśnie przejechał pociąg. Wracajmy już. Do domu. Bo w domu czeka ciasto...



Serobrownie
na podst. przepisu Sarah Randell „Weekend baking”

75g orzechów pekan
100g gorzkiej czekolady, najlepiej 70%
100g miękkiego masła
200g brązowego cukru
2 duże jajka, roztrzepane
100g mąki

Orzechy prażymy na małym ogniu przez ok.5 min., zdejmujemy z ognia i studzimy. Czekoladę łamiemy na kawałki i rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Masło ucieramy z cukrem, następnie dodajemy jajka, przesianą mąkę, ostudzoną czekoladę i orzechy (posiekane lub potraktowane blenderem ;)). Mieszamy wszystko.

Masa sernikowa:
1 duże jajko
250g twarogu
60g cukru
łyżka mąki

Wszystkie składniki miksujemy.

 Piekarnik nagrzewamy do 180st. C. Blachę (kwadratowa 18cm) wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy na przemian ciasto. Pieczemy 25-30 min.
Smacznego!

czwartek

Biszkopt.

Mądre kompromisy.  Harmonia w każdym centymetrze. Mrużę oczy przed wszędobylskim słońcem. Kolorowe skarby lata.  Liście trzepoczą poruszane szeptem. Trzymaj mnie za rękę i prowadź.  Muzyk na skwerze wygrywa siebie. Budzi się we mnie tęsknota za wędrówką.  Prostota też ma w sobie złożoność. Lubię biszkopt. Szczególnie rankiem. Popijany kakao…

Biszkopt

6 jajek
szklanka cukru
szklanka mąki
łyżeczka proszku do pieczenia

Białka ubijamy na sztywno, dodajemy żółtka i cukier. Następnie dodajemy mąkę zmieszaną z proszkiem (przesiane!) i lekko mieszamy. Wylewamy do tortownicy (26 cm) i pieczemy 40 minut  w piekarniku nagrzanym do 180 st.
Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...